sobota, 25 sierpnia 2012

Excipit 1

Pakowałam się tak szybko, że zaczęłam się zastanawiać...
Skoro nie jestem do niczego przywiązana to dokąd tak pędzę?
Nie ma miejsca, którego żal by było opuszczać, będę tęskniła za Harrym i Ronem jedynymi bliskimi osobami. Czasem jeden z nich mówił mi, że jestem po prostu zagubiona, ale wkrótce odnajdę własną drogę. Wkrótce czyli kiedy? Oni nie znali na to odpowiedzi, co najgorsze ja nie znałam odpowiedzi.
Po raz ostatni spojrzałam na pokój i pożegnałam się z pustką.
Na dole czekali przyjaciele, nie wyglądali inaczej niż zwykle. Harry Potter z kilkudniowym zarostem, w spłowiałej koszulce i starawych spodniach, poprawił okrągłe okulary, które przynajmniej raz w tygodniu musiałam reperować. Rudy mężczyzna obok badawczo mi się przyglądał, prawie słyszałam jak w głowie układa mowę pożegnalną, jednak zamiast niej usłyszałam
- Powodzenia Hermiono, odwiedzimy cię gdy tylko się zaaklimatyzujesz.- Po czym spuścił głowę , a wzrok wbił w podłogę. No cóż krótko, zwięźle i na temat. Po tym jakże osobliwym pożegnaniu teleportowałam się do szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie.

***
Minęło już pół roku, kto w to uwierzy?! Jestem jak nowo narodzona, energia szkoły przepełnia mnie w całości. Tak dobrze znane mi klasy, dormitoria, biblioteka,  Wielka Sala, błonia,  Zakazany Las. Nawet nauczyciele w większości pozostali ci sami zmieniły się jedynie  twarze uczniów , w niektórych rozpoznaję dawną siebie. Zauważyłam, że lubię porównywać obecną młodzież do tej z przed lat. Są tacy, którzy zachowaniem przypominają Harrego, Rona, Ginny, bliźniaków Weasley...
Każdy dzień sprawia mi wiele przyjemności, mam po co budzić się, sprawdzać prace,  myśleć  nad nowymi zajęciami, nie czuję zmęczenia tylko szczęście i spełnienie, nawet teraz kiedy minęło półrocze i szykują się SUMY. Przeniesiono ich termin z niewyjaśnionych przyczyn, lecz żaden z nauczycieli nie ośmielił się zgłosić sprzeciwu do dyrektor McGonagall.
 Moi przyjaciele regularnie mnie odwiedzają, znowu potrafimy rozmawiać godzinami, przesiadywać w Trzech Miotłach, a czasem w Dziurawym Kotle. Często opowiadają o najważniejszych wydarzeniach w Londynie, ostatnio też wspomnieli, że szykują się małe zmiany w Hogwarcie lecz nie wiedzieli nic konkretnego na ten temat. Patrzę na nich i za każdym razem staram się zapamiętać każdy szczegół, dostrzec zmiany jakie w nich zachodzą. Harry ostatnio schudł twierdzi, że to przez nadmiar pracy. Jednak ja wiem, że to coś innego, znam go nie od dzisiaj. Coś się stało, jednak jeśli nie chce o tym mówić nie mogę naciskać. Co do Rona jest ciągle taki sam, radosny i niezorganizowany. Mówił, że poznał kogoś i być może niedługo przedstawi ową długonogą blondynkę swoim przyjaciołom. Jestem nienaturalnie ciekawa kim ona jest... Nie pomyślcie, że czuję coś do Rona tylko po prostu... Przyzwyczaiłam się do tego, że to zawsze mnie adorował.
Kolejne dni mijały w stałym tempie. Aż do piątku, kiedy to każdy z nauczycieli dostał wezwanie do gabinetu dyrektora. Było to nie lada sensacją, cały dzień mówiono tylko o tym. Sama byłam niemniej podekscytowana niż wszyscy, gdy w końcu zegar wybił 5 po południu całe grono nauczycielskie zebrało się w wyznaczonym miejscu. Tak jak zawsze profesor Minerva zaczynała bez zbędnych niuansów. Weszła do środka stanęła naprzeciw nas i otworzyła zebranie.
-Witam i dziękuję za przybycie. Sprawa jest niecierpiąca zwłoki. -Oświadczyła lodowatym tonem, po czym mówiła dalej. -Ministerstwo Magii chce sprawdzić poziom i przystosowanie szkoły, jakby nie wiedzieli że Hogwart doskonale prosperuje...- Dodała nieco ciszej.
- Tak więc przysyłają do nas na miesięczny pobyt swojego człowieka co ciekawe jest nim sam pan Draco Malfoy. Nie wiem jak mam się do tego odnieść więc proszę was o cierpliwość i godne przywitanie naszego gościa. Wypełniajcie swoje obowiązki jak zawsze, a nie będziemy mieli się czego obawiać. To wszystko, dziękuję za uwagę.
Byliśmy w głębokim szoku, nikt nawet się nie poruszył, a dyrektorka wyraźnie skończyła zebranie. Jako pierwsza się otrząsnęłam i powędrowałam do wyjścia. Schodząc po kamiennych schodach nie mogłam złapać oddechu, nie zorientowałam się kiedy zaczęłam biec. Kilka pięter do góry, wieża po lewej, Sowiarnia.  Starym i brudnym piórem napisałam wiadomość do Harrego i Rona. Miałam złe przeczucie, że obaj doskonale o wszystkim wiedzieli dużo wcześniej, ale z jakiś przyczyn nic nie powiedzieli. Kiedy sowa odleciała otworzyłam szerzej okno by zaczerpnąć powietrza. On tutaj?! Wszyscy tylko nie ON! Jak to mogło się stać. Nie pamiętam nawet czy McGonagall powiedziała kiedy przybędzie. Pewnie w niedzielę w końcu soboty są od tego żeby wyjść na miasto po nową "zdobycz".
Spotkanie po latach... Jak mam się niby zachować wobec niego? Zawsze byłam profesjonalistką, ale czy teraz będę potrafiła? Nie spałam całą noc, czekając na to aż się ocknę, a wszystko okaże się jedynie sennym koszmarem, nic podobnego się nie stało.
Weekend minął zabójczo szybko choć starałam się nie myśleć o nadciągającej wizycie Dracona nie dawało mi to spać po nocach, Harry i Ron też nie ułatwiali sprawy nie odpisali na mój list oraz na kolejne pięć innych, wyraźnie się czegoś obawiali. Teraz w niedzielny wieczór stałam na progu wieży z zegarem, a w moich rękach spoczywał stary prezent od Minervy. Nawet jeśli będę odwlekała ten moment nic nie zmienię. Nie zrobię kroku na przód, innym też na to nie pozwolę ciągle poruszając się w czasie. Schowałam do kieszeni trenczu małą klepsydrę, wzięłam kilka głębokich oddechów ... Postanowione zostanę w szkole i stoczę walkę z własnymi demonami. Potrzebowałam jeszcze trochę czasu żeby się pozbierać, usiadłam na zimnej posadzce i głęboko się zamyśliłam. Minęło tyle czasu od tamtego pobicia, nasze dziecko miałoby już prawie 4 lata... Za sobą usłyszałam głuchy stukot obcasów, to dyrektor McGonagall.
- Wreszcie panią znalazłam panno Granger. -Powiedziała podchodząc do barierki, wyminęła mnie ale nie zaszczyciła nawet krótkim spojrzeniem. Niezgrabnie podniosłam się z podłogi i stanęłam obok niej patrząc na rozpościerający się krajobraz.
- Dlaczego ? -W moim niezwięzłym pytaniu kryło się wiele innych, dlaczego mnie szukała, dlaczego on tutaj przybędzie, dlaczego do tego dopuściła?
-Hermiono próbowałam Merlin mi świadkiem próbowałam sprawić by przydzielono nam kogoś innego, na nic moje słowa Minister się uparł. Nie wiem nawet na jak długo zostanie, obecnie wiemy o miesięcznym pobycie ale nie mogę zagwarantować, że jego wizyta w Hogwarcie się nie przedłuży. Zdaję sobie sprawę jakie to musi być dla ciebie bolesne...
-Doprawdy? Skąd możesz wiedzieć jak to jest? Przez Malfoyów straciłam dziecko, nie wiem nawet czy jego matka powiedziała mu, że byłam w ciąży. -Nie chciałam patrzeć jej w oczy, ale czułam na sobie wzrok Minervy tak uparcie się we mnie wpatrywała...
- Więc ...Dracon on, on nie wiedział o dziecku. -Wydusiła z siebie to niezbyt długie zdanie, nigdy nie słyszałam żeby dyrektorka miała tak poważne problemy z mówieniem. Spuściłam głowę tak, że z mojego koka wysypało się kilka pasemek niesfornych włosów, stałyśmy  w ciszy. Przez chwilę jeszcze milczałyśmy po czym objęła mnie ramieniem jak dobry duch.
 Nie płakałam tamtego wieczora, wróciłam do sypialni usiadłam przed własnym kominkiem na kanapie obitej szkarłatnym materiałem i rozglądałam się. Nie pamiętam skąd je wzięłam, albo  gdzie kupiłam ale zrobiło się tu pełno moich prywatnych rzeczy, zdjęcia przyjaciół i rodziny, lampa, świece, biurko, dywan, szafki pełne ksiąg. Teraz mogłam powiedzieć, że mam swoje miejsce i chciałam żeby tak pozostało bez względu na wszystko, dopiłam ostatni łyk i tak zimnej już herbaty, weszłam po schodach do sypialni chwilę później zmęczona ciężkim dla mnie weekendem poszłam spać. Nie chciałam uczestniczyć w komitecie powitalnym Malfoya, który miał zjawić się w porze kolacji.
Witam!
Zapraszam na bloga o tematyce Dramione.
Jeszcze nie bardzo orientuję się w tym "blogowaniu",
jednak mam nadzieję że szybko ulegnie to poprawie.
Pisałam kiedyś w Onecie, ale niestety nie chciał on ze mną współpracować,
 więc przeniosłam się tutaj.
Mam nadzieję, że spodoba się wam moja własna wersja DH.



                   Pozdrawiam